niedziela, 31 sierpnia 2014

haul kosmetyczny, czyli zakupy z sierpnia!

Też tak macie, że jak jeden kosmetyk się Wam skończy to reszta bierze z niego przykład i znika w zastraszającym tempie? U mnie to norma. Niby ciągle coś kupuję, niby mam zapasy, a ciągle czegoś brakuje. A wiadomo, że jak czegoś brakuje to oprócz tej konkretnej rzeczy, tak zupełnie PRZY OKAZJI, kupuje się pięć innych bo SIĘ PRZYDA ;) W sierpniu mnie trochę napadło, wydałam mnóstwo pieniędzy, ale za to jaka radość ♥

Przedstawiam Wam zatem moje kosmetyczne zakupy, które poczyniłam przez cały sierpień.


APTEKI INTERNETOWE

WŁOSY

Ziaja, szampon do włosów przetłuszczających się o zapachu lawendy, 500 ml.
Klorane, szampon wzmacniający na bazie chininy i witamin B, 100 ml.

Szamponów mam dostatek, ale jako, że zakupy robiłam w aptekach internetowych, musiałam wejść w zakładkę WYPRZEDAŻ... Z Klorane nie miałam w ogóle styczności, a z Ziają bardzo dawno temu. Żal było nie kupić bo ceny naprawdę niskie :)


TWARZ

Bioliq, krem rozjaśniający przebarwienia, 50 ml.
Bioliq, krem nawilżająco-matujący do cery mieszanej, 50 ml.
Bioliq, intensywne serum rewitalizujące, 30 ml
Sylveco, 2 x hibiskusowy tonik do twarzy, 150 ml
Sylveco, rumiankowy żel do twarzy, 150 ml
Sylveco, tymiankowy żel do twarzy, 150 ml
Sylveco, lekki krem nagietkowy, 50 ml
Palmer's, pielęgnacyjny balsam do ust o zapachu czekoladowo-miętowym, 4g

Stawiałam głównie na produkty Bioliq i Sylveco, ponieważ są to sprawdzone przeze mnie marki i właśnie ich kosmetyki miałam na wykończeniu. Uwielbiam kremy z Bioliq (recenzja), a Sylveco okazało się nową ulubioną firmą ze względu na hibiskusowy tonik, który kiedyś przypadkiem zakupiłam (recenzja). Stąd poczyniłam większe zakupy żeby przetestować też inne produkty tych marek. Z kolei balsam do ust rzucił mi się w oczy, a jako, że uwielbiam połączenie mięty i czekolady to przepadłam... Poza tym, balsamów do ust nigdy za wiele!






CIAŁO

Tołpa, odżywczy żel pod prysznic czarna róża, 50 ml
Tołpa, modelujący koncentrat wyszczuplający, 200 ml

Z tołpą sprawa wygląda tak, że miałam składać zamówienie na ich stronie, ale na szczęście w jednej z aptek internetowych znalazłam produkty ich firmy w o wiele niższych cenach (dla przykładu: koncentrat na stronie tołpy kosztuje 49,99 pln, ja zapłaciłam 36,99 pln).



BEGLOSSY

Olay, CC cream, 50 ml
Pierre Rene, błyszczyk do ust ASAP PINK, 7 ml
Absolute New York, baza pod cienie, 7.9 g
Sumita Beauty, cień do powiek w kredce, kolor champagne, 2.4 g
Kamill, intensywny krem do rąk i paznokci, 30 ml
Clarena, kawiorowy balsam do ciała, 30 ml

Nie pisałam oddzielnego posta odnośnie beGlossy, ponieważ jest to pudełko czerwcowe, które zamówiłam w lipcu, a dotarło do mnie w sierpniu (tyle wygrać!). Z produktów jestem zadowolona, z firmy nie bardzo (klik).





MEMEBOX

Hope Girl, Night Diva Gloss, 6g
SKINAZ, Premium Vitablet, 39g
SKINAZ, The Kissable 24H Lip Tattoo, 13g
Pure Smile, 3step Bust Pack, 1 set
Elizavecca, Milky Piggy Carbonated Bubble Clay Mask, 100g
Ladykin, Aqua Exfoliator For Body, 150ml

Pierwszy Memebox już w moich rączkach! Dzięki mojemu sprytowi i natury poszukiwacza zniżek za pudełko warte $36 zapłaciłam $16, interes życia (klik).



AVON

Pomadka Colortrend, kolor Camellia
Spray przyspieszający wysychanie lakieru
Lakier do paznokci, Runway Red
Lakier do paznokci, Neutral Grey
Pur Blanca Blush
Mydło w płynie, Sensual Mystique
Żel pod prysznic, Sensual Mystique

Głównie polowałam na Pur Blancę Blush w promocji i ją dorwałam za 19,99 pln. Bardzo lubię tą perfumę i mimo tego, że Avon nie jest zbyt lubianą firmą kosmetyczną to perfumy mają naprawdę dobre. Dodatkowo, kilka kosmetyków z przecen.







YVES ROCHER

Peelingujący żel pod prysznic (Jeżyna, Truskawka), 200ml + gąbka
Jardins Du Monde, żel pod prysznic (Grejpfrut z Florydy, Ziarna Kawy z Brazylii, Zielona Herbata z Chin), 200ml
Oliwkowy peeling do ciała, 200ml
Peeling roślinny do ciała z pudrem z pestek moreli, 150ml
Szampon oczyszczający z wyciągiem z pokrzywy, 300ml
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu (2x), 125ml
Odświeżająco-chłodząca maseczka z wyciągiem z żurawiny, 50ml
Żel oczyszczający do rąk, 30ml
Mleczko nawilżająco-odżywcze, 30 ml
Tusz do rzęs Sexy Pulp, 2,5 ml
Woda perfumowana Comme une Evidence, 7,5 ml
Płyn micelarny Hydra Vegetal, 50 ml
Żel pod prysznic (Brzoskwinia), 50 ml
Kosmetyczka

Stwierdziłam, że przyszła pora na złożenie pierwszego zamówienia z Yves Rocher. Jakoś nigdy nic mnie nie kusiło (no, może tylko te żele pod prysznic, które są wszędzie) i nie miałam jakiejś konkretnej potrzeby żeby kupować ich kosmetyki. Ale jako, że mieli całkiem fajną promocję to się skusiłam.












KONIEC.
Zarówno posta jak i zakupów! Znowu nakładam na siebie zakaz kupowania kosmetyków, przynajmniej we wrześniu. Moje zapasy mnie przerażają i powoli nie mam gdzie tego wszystkiego trzymać. No ale, w czasach kryzysu przynajmniej nie będę o suchym pysku ;)

Chcecie recenzję czegoś konkretnego?
Jak tam u Was z zakupami w sierpniu? Pocieszcie mnie! :)

wtorek, 19 sierpnia 2014

Wyniki rozdania :)

Nie przedłużając i bez zbędnej gadaniny ogłaszam, że wygrała:




Już skrobię do Ciebie maila!

Dziękuję wszystkim za udział i życzę szczęścia następnym razem :)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

5 ulubionych kosmetyków do pielęgnacji ust!

Jako, że mam bzika na punkcie kupowania nowych balsamów, pomadek i szminek stwierdziłam, że przyszedł czas aby podzielić się z Wami moją ulubioną piątką kosmetyków do pielęgnacji ust.


Idąc od lewej mamy balsam do ust EOS (zapach miętowy), odżywczą pomadkę z peelingiem od Sylveco, balsam do ust Mythos (zapach kokosowy), balsam do ust Palmer's (zapach miętowo-czekoladowy) oraz słynny balsam z Organique (zapach pomarańczowy).



EOS to dla mnie taki fajny gadżet. Jajeczka są dosłownie wszędzie w blogosferze, każdy o nich słyszał, prawie każdy z nich korzystał. Tego cenię głównie za to, że daje uczucie chłodzenia, co jest bardzo pomocne latem. I do tego pachnie miętą, a wszystko co miętowe ma u mnie duży plus.



Pomadka z peelingiem z firmy Sylveco była dla mnie totalną nowością (przecież wcześniej nie pomyślałabym, że ustom też należy się peeling). Ma bardzo dobry skład (wosk pszczeli, olej z wiesiołka, masło kakaowe, masło karite, wosk carnauba, olejek z gorzkich migdałów etc.), a co za tym idzie ma świetne działanie na nasze usta. Szczególnie polecam osobom, które mają problemy ze spękanymi ustami. Pomadki nie używam codziennie bo wychodzę z założenia, że jednak jest to peeling. Jeśli chodzi o zapach to mocno wyczuwam migdały.



Balsam z Mythos kupiłam przypadkiem będąc za granicą z racji tego, że byłam w potrzebie posiadania pielęgnacyjnego kosmetyku do ust z filtrem UV. O firmie Mythos słyszałam już wcześniej (bodajże w Shinyboxie był żel pod prysznic tej firmy), więc stwierdziłam, że kupię bo był stosunkowo niedrogi. Posiada w składzie wosk pszczeli, masło shea i masło kakaowe. Teoretycznie powinien pachnieć kokosem ale jakoś nie za bardzo go wyczuwam. Mimo wszystko, bardzo dobrze odżywia usta.



Palmer's, czyli moja nowa miłość! Kupiony kilka tygodni temu, też przypadkowo, przy okazji robienia większych zakupów. Wpadł do koszyka ze względu na zapach (miętowo-czekoladowy), a okazał się dobrym kosmetykiem pielęgnacyjnym. W składzie ma wosk carnauba, masło kakaowe, olej kukurydziany etc. Ogółem skład nie jest rewelacyjny i chyba najgorszy z tych wszystkich kosmetyków, które dzisiaj przedstawiam. Mimo wszystko, krzywdy żadnej nie robi, a usta są miękkie i odżywione.



Na koniec balsam do ust z Organique, który pokochałam od pierwszego użycia. Posiadam dwie wersje zapachowe: kokosową i pomarańczową. Ta pierwsza ma bardziej intensywny zapach. Co tu dużo mówić, balsamy są napakowane dobrymi składnikami (zawierają naturalne olejki roślinne: rycynowy, awokado, ze słodkich migdałów, oliwę z oliwek, oraz woski: carnauba i pszczeli), mają świetne działanie na usta! Odkąd ich używam nie mam problemów z pękającymi ustami (a wcześniej była to dla mnie zmora).

Tak przedstawia się moja PIĄTKA WSPANIAŁYCH. 

Przy okazji, jeśli macie swój ulubiony kosmetyk do pielęgnacji ust, który możecie mi polecić to chętnie się o tym dowiem!

Tymczasem miłego poniedziałku życzę :)

środa, 13 sierpnia 2014

MEMEBOX #16 OMG BOX, czyli recenzja azjatyckiego pudełka :)

OMG!

Tak, pudełko nazywa się OMG BOX i nie dziwię się dlaczego!

Przyznam, że jest to moje pierwsze pudełko od Memebox, wcześniej nie byłam jakoś do nich przekonana. Ogółem akcja polega na tym samym co robi Shinybox i beGlossy. Jest ogrom pudełek do wyboru, wszystkie mają konkretne kategorie, przy niektórych są wskazówki co znajduje się w środku. Pudełka są w różnych cenach, od kilkunastu dolarów do ponad trzydziestu. Jak ma się dobre kody to można obniżyć sobie cenę pudełka. Za zarejestrowanie się na stronie Memebox przyznawane są punkty. Jeśli wyślecie do nich maila, że poleciła Was blogerka - otrzymujecie dodatkowe punkty. A jak dobrze poszperacie chociażby na Twitterze to znajdziecie też jednorazowe kody np. na 5$ :) Takim sposobem pudełko za $36 kupiłam za $16 (wyszło mi dokładnie 50,25 pln - czyli tyle ile płacimy za Shinybox lub beGlossy). Jest to koszt już razem z wysyłką, która jest NAPRAWDĘ EKSPRESOWA! Memebox zamówiłam w poniedziałek (przesyłka nadawana z Korei), a mam go już w rączkach :) Oczywiście zależy też to od tego kiedy jest wysyłka pudełek. Wysyłka mojego akurat przypadała na 11 sierpnia, kupiłam w ostatniej chwili.

W pudełku z edycji OMG BOX znajduje się aż 6 (!!!) pełnowymiarowych produktów.




1. Hope Girl Night Diva Gloss, 6g
Cena: $22

Pierwsze wrażenie: ciekawy produkt, nie spotkałam się raczej z takim dwukolorowym błyszczykiem do ust, a lusterko zamontowane na opakowaniu jest strzałem w dziesiątkę!



2. SKINAZ Premium Vitablet, 39g
Cena: $46

Pierwsze wrażenie: najpierw pomyślałam, że to cukierki :D Wyglądają jak lentylki... ale stwierdziłam, że do Memebox'a raczej by cukierków nie włożyli, poczytałam trochę i odkryłam, że pastylki są napakowane witaminą C. Rozpuszcza się je w wodzie i przemywa skórę twarzy, ciała, a nawet można używać na włosy. Lubię kosmetyki z witaminą C, zobaczymy jak działa :)



3. SKINAZ The Kissable 24H Lip Tattoo, 13g
Cena: $18

Pierwsze wrażenie: jak wyjęłam opakowanie z pudełeczka to tak pięknie zaczęło pachnieć, że się rozpłynęłam... Zapach nektarynek albo brzoskwiń z puszki :D Dzisiaj przetestuję jego trwałość :)



4. Pure Smile 3step Bust Pack 1 set
Cena: $6

Pierwsze wrażenie: to mi się podoba! 3-stopniowa kuracja dla biustu: peeling, płatki hydrożelowe i krem, już to lubię!



5. Elizavecca Milky Piggy Carbonated Bubble Clay Mask, 100g
Cena: $46

Pierwsze wrażenie: jak ja uwielbiam maseczki z glinką! A opakowanie jest bardziej niż urocze ♥



6. Ladykin Aqua Exfoliator For Body, 150ml
Cena: $14

Pierwsze wrażenie: najpierw myślałam, że to jakaś mgiełka do ciała, ewentualnie woda termalna... A to nic innego jak peeling. Trochę w dziwnej formie bo płynnej, jestem bardzo zaintrygowana jak działa, BARDZO.



I jak Wam się podoba pudełko?
Ja jestem w siódmym niebie :D


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Delawell, zmysłowy scrub solny - recenzja.

Kiedyś myślałam, że peeling dłoni jest zbędny. Przecież gdy używamy peelingu do ciała to często robimy to dłońmi przez co martwy naskórek zdziera się również z ich powierzchni. Zdanie zmieniłam jak poszłam do szkoły kosmetycznej.

Scrub, który dzisiaj Wam przedstawiam jest przeznaczony do dłoni, stóp i ciała, ale ja używałam go wyłącznie do peelingu dłoni. Zaraz powiem Wam dlaczego.


Scrub zamknięty jest w okrągłym pudełku o pojemności 100 ml. Nie jest to pełna wersja produktu. 100 ml opakowanie otrzymałam w którymś Shinyboxie. 

Scrub możemy kupić w opakowaniu 370g bądź 650g. Za ten mniejszy zapłaciły 35 pln, za większy 55 pln (cena ze strony producenta).

Zmysłowy Scrub Solny do dłoni, stóp i ciała zawiera drobne, dość ostre kryształki soli, które silnie złuszczają martwy naskórek, wygładzając skórę i przygotowując ją do wchłonięcia pozostałych, wysoce odżywczych składników preparatu, min. masła shea, olejów jojoba i makadamia. Po zastosowaniu peelingu zmniejsza się uczucie napięcia, suchości i szorstkości skóry. Staje się ona elastyczna, a peeling pozostawia niewidoczny, przyjemnie wyczuwalny film ochronny na skórze.

Jak pisałam wyżej, scrub używałam wyłącznie do dłoni, ponieważ do stóp wydawał mi się troszeczkę za słaby (a lubię mocne zdzieraki), a do ciała zwyczajnie mi było go szkoda. Do peelingu dłoni nadaje się znakomicie.

Konsystencję ma zbitą, kryształki soli są dosyć mocno wyczuwalne (co niektórym może sprawiać dyskomfort), a zapach ma przepiękny. Co najważniejsze, dłonie są bardzo gładkie i nie jest to efekt chwilowy. Scrub nie wysusza skóry.


Jeśli chodzi o skład to jest przyzwoity.

Sodium Chloride, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Glyceryl Dibehenate, Tribehenin, Glyceryl Behenate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Butyrospermum Parkii ( Shea Butter), Beeswax, Litchi Chinensis Fruit Powder, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Retinyl Palmitate, Lecithin, Parfum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, CI 26100.

Kryształki soli - złuszczają martwy naskórek i wygładzają skórę. Działają bakteriobójczo i mineralizująco.
Eksfoliator z liczi - oczyszcza, masuje i ujędrnia skórę.
Witamina E - "witamina młodości", zapobiega wolnym rodnikom i przedwczesnemu starzeniu skóry
Masło shea - wysoce odżywcze, działa natłuszczająco i nawilżająco. Chroni skórę przed wiatrem i słońcem.
Olej jojoba - doskonale wchłaniany przez skórę, dodaje jej sprężystości i nawilża.
Olej makadamia - działa regenerująco i wygładzająco.
Wosk pszczeli - uelastycznia i zmiękcza skórę.
 

Podusmowując, jest to mój faworyt jeśli chodzi o peelingi do dłoni. Bardzo dobrze usuwa martwy naskórek, dłonie są gładkie przez długi czas, cudownie pachnie i do tego cena w stosunku do jakości i wydajności jest zadowalająca :)


piątek, 8 sierpnia 2014

alterra VS bebeauty - chusteczki do demakijażu.

Postanowiłam, że wprowadzę na bloga coś w rodzaju pojedynków. Będę recenzowała ten sam produkt, ale od różnych marek i po podsumowaniu zalet i wad wybierała zwycięzcę.

Na początek wybrałam chusteczki do demakijażu, które w ostatnim czasie namiętnie testuję.
W moje rączki wpadł trójpak od bebeauty (marka "biedronkowa") oraz chusteczki z alterry zakupione w Rossmannie.





CENA


3,39 pln/op.

3,00 pln/op.
(cena za trójpak 9,00 pln)

DOSTĘPNOŚĆ


Rossmann

Biedronka
ILOŚĆ SZTUK
25
20



DZIAŁANIE


Wypada niestety gorzej niż rywal. Rozmazała tusz i go nie zmyła. Radzi sobie dobrze z podkładem, pudrem i niektórymi kosmetykami kolorowymi.



Z makijażem radzi sobie bardzo dobrze, z wodoodpornym gorzej. Mimo wszystko, spisuje się lepiej niż rywal, mniej czasu zajmuje zmycie makijażu.

ZAPACH
Neutralny, niedrażniący.
(wyczuwalna cytryna)
Neutralny, niedrażniący.
(jak standardowe chusteczki do demakijażu/dla dzieci)

WYDAJNOŚĆ


Jedna chusteczka wystarcza na demakijaż całej twarz.

Jedna chusteczka wystarcza na demakijaż całej twarzy.


INNE


Dziwny materiał chusteczki, trochę jakby tekturowy, momentami demakijaż twarzy przestaje być przyjemny.


Chusteczki są widocznie nasączone płynem micelarnym, przez co są trochę zbyt „mokre”.



SKŁAD

Aqua, Coco-Glucoside, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Linalool, Geraniol, Limonene

Aqua, Polysorbate 20, Glycerin, Panthenol, Allantoin, Betaine, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Lactic Acid




Podsumowując, bardziej skłaniałabym się do zakupu chusteczek do demakijażu od bebeauty. Mają lepsze działanie, a o to przede wszystkim chodzi. Ciężko tylko z ich dostępnością bo akurat natknęłam się na nie podczas jakiejś akcji promocyjnej. Mam nadzieję, że będą w standardowej ofercie.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Masło do ciała Wild Argan Oil od The Body Shop - recenzja.

Czasami warto jest obserwować fanpage firm kosmetycznych. The Body Shop szukało testerek ich masełka do ciała z nowej linii arganowej, która będzie dostępna od jutra (8 sierpnia). Dostałam się do testów, za co przeogromnie dziękuję bo masełko naprawdę robi furorę w blogosferze :)




Próbka, którą otrzymałam ma pojemność 50 ml. Pełnowymiarowy produkt będzie posiadał 200 ml (tyyyyle dobrego!). Opakowanie nie jest może jakoś strasznie piękne, ale przyjemne dla oka. Produkt ważny 12 miesięcy od otwarcia.

Zapach tego masełka jest cudny! Intensywny i słodki, przy czym ja wyczuwam głównie masło shea i olejek arganowy. Po nałożeniu na skórę jeszcze przez chwilę możemy cieszyć się tym zapachem, ale niestety dosyć szybko się ulatnia.

Dodać muszę, że masełko ma świetne działanie. Przez cały dzień skóra jest miękka i czuć jej nawilżenie. Wystarczy użyć tego masełka rano, a wieczorem skóra nadal jest w świetnym stanie. Dawno nie miałam tak dobrego nawilżacza. 

Konsystencję ma raczej zbitą, aczkolwiek podczas aplikowania na skórę ładnie się go rozprowadza. Wchłania się szybko, za to duży plus.

Z wydajnością jest trochę gorzej. Po kilku dniach nie ma już połowy opakowania.





Jeśli chodzi o skład to ma bardzo przyjazny, aczkolwiek olejek arganowy jest troszkę dalej w składzie niż się spodziewałam (przed kompozycją zapachową). Wysoko masło shea, masło kakaowe i olej z nasion palm Orbignya Oleifera.



Podsumowując, masełko zrobiło na mnie duże wrażenie. Na pewno po nie sięgnę w przyszłości. 
:)
 

środa, 6 sierpnia 2014

O beGlossy słów kilka.

Jak zobaczyłam co kryje czerwcowe pudełko beGlossy byłam pod wrażeniem. W końcu dobre marki, w dodatku większość kosmetyków do makijażu. WOW.
Mimo, że subskrypcję anulowałam jeszcze w zeszłym roku i z Glossybox przeszłam na rzecz Shinybox, stwierdziłam, że pudełko czerwcowe mieć muszę. Szkoda tylko, że nie pamiętałam DLACZEGO zrezygnowałam z otrzymywania od nich pudełek. Może też myślałam, że po tej całej zmianie nazwy na beGlossy coś się zmieniło. No chyba nie.

Otóż, pudełko czerwcowe opłaciłam dokładnie 23 lipca. Dzisiaj (tj. 6 sierpnia) dostałam sms-a, że kurier do mnie jedzie. DWA TYGODNIE zajęła wysyłka pudełka, serio???
Dodatkowo oczywiście beGlossy nie poczuwa się do informowania klientów o tym, że dostawa się opóźni. Dopiero jak się do nich napisze maila co jest grane i gdzie jest przesyłka to się budzą jak ze snu zimowego i łaskawie (po 48h oczywiście) odpisują, że mieli strasznie dużo pracy (bo przecież są tacy świetni!) i paczkę wyślą kiedyś tam. Już pomijam fakt, że wysyłają paczki najgorszą firmą kurierską jaka istnieje...


W zeszłym roku, jak zaczęłam subskrybować Shinybox, do któregoś pudełka nie dostałam dodatkowego kosmetyku z powodu braków u producenta. Shiny w ramach przeprosin wysłało mi inny produkt i zapewniło, że kosmetyk, który pierwotnie miał być w boxie, otrzymam jak tylko będzie dostawa. Nie otrzymałam go jednak, za to Shiny zaoferowało się, że wyślą mi jeden box za darmo. Po czym otrzymałam box za darmo.

To tylko takie małe porównanie. Nie będę wychwalać Shiny bo i u nich trochę teraz gorzej, ale podejście do klienta mają o niebo lepsze niż beGlossy. Może tylko ja mam takie odczucia, ale w dzisiejszych czasach, gdzie jest walka z każdej strony o klientów, takie zachowanie firmy nie wróży dobrze. Kolejna zmiana nazwy też raczej nie pomoże ;)

W każdym razie, to było moje ostatnie zamówienie od beGlossy. Choćby w pudełkach były pieniądze, mana, złoto czy krasnoludki - nie kupię ponownie.

sobota, 2 sierpnia 2014

Ulubieńcy lipca!

Hej, hej!

Lipiec minął w zastraszającym tempie, Wam też?
Dostałam mega lenia (stąd mało działo się na blogu, ale obiecuję poprawę), a pogoda za oknem też nie zachęcała do robienia niczego. Albo deszcz albo +30.

Znalazłam za to czas by delektować się moimi lipcowymi ulubieńcami, nie tylko tymi kosmetycznymi :)

KOSMETYKI
(kolejność losowa)

1. Mgiełka do ciała Coconut Lime Breeze, Bath and Body Works.
Zakochałam się w niej od pierwszego powąchania! Idealna na lato.






2. Peeling solny z masłem shea, Organique.
Istnieje kosmetyk Organique, który się nie spisuje? Bo ja jeszcze nie trafiłam. Od lipca peeling solny należy do mojej ulubionej trójki.




3. Orzeźwiający balsam do rąk, Pat&Rub.
Po prostu uwielbiam. Bardzo cytrusowy zapach, do tego szybko się wchłania, daje uczucie chłodzenia i świetnie nawilża.





4. Arganowe masło do ciała Wild Argan Oil, The Body Shop.
 Udało mi się zakwalifikować do testów tego masełka i dzięki Bogu! Już dawno nie miałam tak dobrego masła do ciała. Przecudny zapach utrzymuje się na skórze dosłownie cały dzień, do tego bardzo dobrze nawilża skórę.




5. Odżywcza pomadka z peelingiem, Sylveco.
Produkty Sylveco zagościły u mnie na stałe. Tanie, dobre, łatwo dostępne. Pomadka jest świetna, oprócz tego, że peelinguje i nawilża usta to jeszcze ładnie na nich wygląda.


Pełne recenzje powyższych produktów pojawią się na blogu w tym miesiącu :)


MUZYKA

Jak ktoś jest spostrzegawczy i odwiedza mojego bloga to pewnie zauważył, że już jakiś czas temu dodałam odnośnik w prawym górnym rogu do "piosenki tygodnia", którą regularnie co tydzień zmieniam. Muzyki słucham dużo i wszędzie, więc stwierdziłam, że perełkami będę się z Wami dzielić, a nuż coś dla siebie znajdziecie :)
Hity lipca:









FILMY/SERIALE

Uwielbiam takie klimaty i uwielbiam Angelinę Jolie, czego więcej potrzeba.

O walce z HIV i AIDS. Dramat. Nowy Jork, lata 80. Piękny film.


Miano serialu lipca przypada Orphan Black.
Wciągający! Trochę dramatu, trochę humoru plus trochę fantastyki. W oczekiwaniu na czwarty sezon :)



A jak Wam minął lipiec? :)